Skończyłeś rękopis i nie wiesz, gdzie się sypie? Prześlij go i otrzymaj diagnozę całej powieści — mapę sygnałów zakotwiczonych w Twoim tekście: luki w logice i chronologii, urywające się wątki, rytm napięcia i tempa, powtórzenia i klarowność postaci — przydatną zwłaszcza, gdy nie masz jeszcze beta readerów. Raport pokazuje, gdzie warto się przyjrzeć i z czym to porównać; które sygnały są dla Ciebie ważne, rozstrzygasz przy własnym tekście. To nie pojedyncze pytanie do chatbota — to wieloetapowy proces, w którym analiza LLM i skrypty tworzą kolejne raporty, weryfikowane przez zakotwiczenie w rękopisie.
Każda obserwacja jest zakotwiczona w Twoim tekście — żadnych ogólnych porad pisarskich.
Pierwszy ekran: ile sygnałów i jakiego rodzaju wykryto w rękopisie, bez oceny i rankingu. Łapiesz skalę, zanim wejdziesz w szczegóły.
Sprzeczności świata, luki w fabule i potknięcia w chronologii — a przy sprzeczności pokazujemy dwa cytaty z Twojego tekstu, które sobie przeczą.
Które pytania fabularne otwierasz, które domykasz, a który wątek urywa się bez odpowiedzi — na mapie scena po scenie.
Gdzie akcja piętrzy się bez oddechu, a gdzie tekst zwalnia — skumulowany przebieg scena po scenie.
Rytm długości zdań, monotonne odcinki i czytelność — zmierzone deterministycznie z tekstu, z wykresami.
Proporcja dialogu do narracji scena po scenie, kwestie bez jasnego mówiącego i sposób oznaczania wypowiedzi — policzone i zlokalizowane w tekście.
Nadużywane słowa, czasowniki filtrujące, opowiedziane emocje — policzone, zacytowane i zlokalizowane, z eksportem CSV.
Kim jest każda postać, jak się zmienia i czy jej zachowania układają się w spójny profil; mapa obecności pokazuje, kto znika na kilka rozdziałów.
Jedno miejsce pracy nad każdym rozdziałem: sygnały, metryki i rytm zdań razem — przeglądasz je w kolejności tekstu.
Analiza przebiega w pełni automatycznie i łączy dwa silniki: skrypty liczą to, co policzalne (tempo, powtórzenia, dialog) deterministycznie z tekstu, a wielostopniowy proces AI czyta rozdział po rozdziale i szuka luk — z kontrolą dowodów: każde stwierdzenie musi mieć cytat i wskazanie miejsca w Twoim tekście.
Walidujemy plik i pokazujemy wykrytą strukturę rozdziałów, zanim zapłacisz choćby grosz.
Gatunek, odbiorcy, podobne książki i to, co martwi Cię najbardziej.
Metryki tekstu, lektura rozdział po rozdziale, symulacja czytelnika — i kontrola spójności każdego stwierdzenia z rękopisem.
Damy znać e-mailem, gdy tylko raport będzie gotowy — możesz spokojnie zamknąć stronę.
Nie stoi za tym firma — zaczęło się od mojej własnej powieści.
Sam piszę. Kiedy zacząłem powieść, posiłkowałem się AI, żeby weryfikować tezy, sprawdzać rytm, dialogi i dziesiątki innych rzeczy, które trudno wyłapać we własnym tekście.
Z czasem te doraźne podpowiedzi zamieniłem w narzędzia: skrypty liczą to, co policzalne — rytm, powtórzenia, proporcje dialogu — a agenci AI czytają rozdział po rozdziale i wyłapują luki. Każdy wniosek jest kontrolowany z tekstem, żeby nic nie było zmyślone.
Wszystko powstało najpierw dla mojej książki. Kiedy zaczęło realnie łapać błędy, przekułem to w projekt — narzędzie, którego sam potrzebowałem. Nie udaję, że stoi za tym redaktor-człowiek: to zaawansowany proces AI z kontrolą dowodów.
— Michał, autor i twórca serwisu Zanim wyślesz
Nie. Analiza przechodzi przez API z umowną gwarancją braku trenowania, plik leży na zaszyfrowanym wolumenie i jest usuwany 30 dni po dostarczeniu raportu.
Tak — i piszemy to wprost: to zaawansowany, wielostopniowy proces AI. Metryki wyliczają skrypty, deterministycznie z tekstu; wnioski analizy pochodzą z procesu AI, a każdy z nich przechodzi automatyczną kontrolę spójności z rękopisem — bez cytatu i wskazania miejsca nie trafia do raportu. Raport wskazuje potencjalne problemy, niczego nie poprawia za Ciebie i nie zastępuje redaktora. AI zawsze coś znajdzie — to Ty decydujesz, co jest warte naprawy.
Walidujemy plik .docx przed płatnością. Jeśli nie umiemy go odczytać, nie płacisz.